• Home
  • Sklep
  • Sitemap
  • Impressum
  • Login


Koszyk

Twój koszyk jest pusty
Zabawy z płaczem

 

W naszej kulturze płacz dziecka przyjmujemy jako coś naturalnego. Ale czy na pewno tak jest? Deborah Jackson wierzy, że wiele możemy nauczyć się od ludzi z krajów rozwijających się, gdzie model rodzicielstwa jest różny od naszego. I wszystko odbywa się o wiele ciszej.


The Guardian, 8 VI 2005


Nawet w tej chwili, po wielu latach, nadal mam w pamięci uczucie paniki i nieudolności, frustrację i narastający gniew. Frances, moje pierwsze dziecko znowu płacze i nic nie jest w stanie skutecznie ukoić jej cierpienia. Kołyszę ją energicznie, daję jej pierś, zmieniam pieluszkę, a nawet maszeruję w dół i w górę schodów, ale ona ciągle krzyczy, wykrzywia twarz, podkurcza nóżki całym ciałem wyrażając protest przeciw czemuś okropnemu ale nieokreślonemu. A ja po raz kolejny czuję, że ponoszę klęskę.

Kiedy dziecko - a zwłaszcza twoje własne dziecko - płacze, odczuwasz to jak wyrzut wobec siebie. Pamiętam uczucie bólu, kiedy niezależnie jak bardzo się starałam, mój trzeci syn Joe płakał bez przerwy przez swoje pierwsze trzy miesiące. Mogła to nie być wina mojego braku doświadczenia, tylko zwykłej nieudolności. Patrząc z perspektywy, zdaję sobie sprawę, że pierwsze miesiące mojej ciąży oraz dni po urodzeniu Joego były bardzo stresujące. W jakiś sposób on wydawał się wyrażać niepokój, który czułam ja.

No i Alice. Moje środkowe dziecko było wyjątkiem potwierdzającym reguły, które mogłabym zawrzeć w książce na temat dziecęcego płaczu. Alice prężyła się czy pisnęła czasami, ale do momentu aż skończyła sześć miesięcy właściwie nie płakała. Nosiłam ją ze sobą wszędzie, pozwalałam aby drzemała w chuście i karmiłam kiedy tylko chciała. Po kilku miesiącach zorientowałam się, że właściwie dotąd nie słyszałam jak płacze, nawet tego piskliwego "ła-a-a, ła-a-a", który brzmi równocześnie słodko i żałośnie.

Brak płaczu u dzieci jest niesłychanie rzadki w naszym społeczeństwie. Przyjmujemy za pewnik - i wielokrotnie nam się o tym przypomina - że płacz jest czymś normalnym. Doświadczenia różnią się co do tego jak bardzo normalnym: badania przeprowadzone w Londynie pokazały, że ośmiotygodniowe niemowlęta płaczą średnio przez dwie godziny piętnaście minut w ciągu doby z niewiarygodnymi czterema (i więcej) godzinami płaczu u 14%. Badanie dzieci sześciotygodniowych przeprowadzone w Manchesterze ukazało szeroki zakres dobowy płaczu: od pięciu minut do pięciu godzin, ze średnią 43 minut. Sheila Kitzinger, antropolog, która ankietowała 1400 brytyjskich i australijskich rodzin, zanotowała dzienny czas od jednej do sześciu godzin płaczu.

Oczywiście pocieszająca jest wiedza, że płacz twojego dziecka to pewna norma, szczególnie wczesnym rankiem (kiedy frustracja narasta, a to na co naprawdę masz ochotę to odłożenie dziecka i zrobienie herbaty...) oraz w wieku dwóch miesięcy, kiedy długość płaczu osiąga swój szczyt. Szacuje się, że dzieci przez pierwsze dwa lata płaczą 4 tysiące razy. Ale przypuszczenie, że te godziny rozpaczy to nieszczęśliwa dola wszystkich niemowląt na ziemi nie jest zbyt trafne, ponieważ większość dzieci na świecie płacze o wiele mniej.

Istnieje wiele niepotwierdzonych naukowo dowodów i obserwacji ukazujących wyraźne różnice między dziećmi wychowywanymi w społeczeństwach tradycyjnych a postindustrialnych. Są to dane nieoficjalne ale pewne: podróżnicy odwiedzający Amerykę Wschodnią, Azję i Afrykę donoszą, że tamtejsze dzieci, które są wszędzie noszone, płaczą bardzo rzadko. Moi znajomi, którzy przemierzyli szlak od Japonii, przez Indie, Afrykę Wschodnią po Peru, mówią to samo. Równie trafne będzie stwierdzenie, że "białe dzieci" są na świecie znane ze swej umiejętności zalewania się łzami. Według wybitnego psychoanalityka Erika H Eriksona, kobiety ze szczepu Siouxów w stanie Dakota narzekały na praktykowany w amerykańskich szpitalach zwyczaj oddzielania maki i dziecka po porodzie, ponieważ, jak mówiły, zazwyczaj spokojne dzieci indiańskie "płakały niczym białe dziecko".

Antropolodzy potwierdzają takie opowieści. Przeprowadzone przez Uniwersytet w Harwardzie długoterminowe badania rodzin Gusii w Kenii sugerują, iż można tam spotkać jedne z najcichszych dzieci na planecie. Dzieci Gusii płaczą o przeszło połowę mniej niż dzieci amerykańskie. Kiedy kobiety Gusii obejrzały wideo z nagraniem amerykańskiej matki i babci zmieniających krzyczącemu dziecku pieluszkę, były wstrząśnięte. Dziwiło je, że żadna z kobiet nie była w stanie ukoić płaczącego niemowlęcia. Inne badania, przeprowadzone z dziećmi meksykańskimi, w ogóle nie wykazały występowania intensywnego płaczu, a badacze, którzy wyjechali do Korei aby pracować nad przypadkami kolki, wieczornego rozdrażnienia oraz nasilenia płaczu w wieku dwóch miesięcy, nie zgromadzili wielu danych.


Pomiędzy płaczem godzinami a brakiem płaczu w ogóle pozostaje jeszcze wielka przestrzeń na inne zachowania dzieci. Jest również wielce prawdopodobne, że możemy się czegoś na ten temat nauczyć. Na początek musimy stwierdzić, że nieustanny płacz nie jest fizjologicznie "normalnym" zjawiskiem, ponieważ nie wszystkie dzieci się tak zachowują. Płacz jest tak powszechny w naszej kulturze, że nie powinniśmy chyba winić matek za każdą łzę ich dzieci. Badacze w Ameryce, Wielkiej Brytanii i w innych krajach, rozpatrują elementy wychowania dzieci typowe dla kultur nie znających płaczu, aby znaleźć te, które mogłyby znaleźć zastosowanie w naszym postindustrialnym społeczeństwie. Mogłyby być pomocne zwłaszcza dla osób samotnie wychowujących dzieci - tych, którzy borykają się w pojedynkę z trudem wychowania, nie wspierani przez wielopokoleniową rodzinę.

Profesor Ian St-James Roberts, specjalizujący się w badaniach nad płaczem niemowląt, przewodniczy grupie naukowców z Thomas Coram Research Unit w Londynie, którzy za cel stawiają sobie zbadanie, czy przedłużony płacz jest zjawiskiem ewolucyjnym, czy socjalno-kulturowym. W projekcie porównywane są rodziny z Wielkiej Brytanii, Niemiec oraz Republiki Środkowej Afryki.

Eksperci zgadzają się, iż jednym z wątków wspólnych dla zachowań w kulturach tradycyjnych jest brak cynizmu w traktowaniu potrzeb dzieci. Nikt tam nie uważa, że zaspokajanie potrzeb małego dziecka może je rozpieścić, że dziecko "owinie sobie matkę wokół palca". W miejsce tego, płacz jest traktowany jako część systemu wzywania pomocy, wymagającego jak najszybszej reakcji od rodziców, dziadków czy starszego rodzeństwa. W takim modelu wysoko zaangażowanej opieki płacz jest zarezerwowany do sygnalizowania prawdziwych potrzeb: opuszczenia, zranienia czy choroby, a niemowlęta nie uczą się płakać z błahych powodów. Ironia tkwi w tym, że im mniej prób podejmują rodzice aby nauczyć „zasady ograniczonej gratyfikacji", tym bardziej jest prawdopodobne, że dzieci nauczą się tego same.

Oczywiście naiwna jest sugestia, że poprzez proste skopiowanie afrykańskiego modelu twoje dziecko przestanie w ogóle płakać. Szacuje się, że około 15% dzieci zachodnich nie uda się wyciszyć za pomocą zwykłych metod, zespół objawów potocznie diagnozowany jako kolka najczęściej ma swoje fizjologiczne wytłumaczenie. Około 10% kolkowych dzieci cierpi z powodu nietolerancji krowiego mleka. Niektóre nie znoszą odświeżaczy powietrza, inne płaczą z powodu alergii na orzechy, albo nadwrażliwości na jakiś składnik z diety karmiącej matki. Powodów może być wiele. Niestety, jedną z charakterystycznych cech kolki jest to, że proste sposoby jak kołysanie czy noszenie mogą nie być wystarczające aby uspokoić dziecko.

Prawdą jest, iż kiedy powielamy metody tradycyjne, musimy od początku zdawać sobie sprawę z własnych ograniczeń. Białe kobiety mieszkające w Afryce odkryły, że nawet kiedy noszą wszędzie swoje dzieci ze sobą, śpią z nimi i karmią na żądanie, to i tak ich niemowlęta wydają się być bardziej nerwowe od dzieci afrykańskich. Kultura jest zakorzeniona w nas głęboko: nasze przekonania, wierzenia i lęki są przekazywane przez pokolenia, a kiedy rodzimy dziecko mamy najczęściej niewielkie doświadczenie w opiekowaniu się noworodkiem. Prawdopodobnie najgorszym czasem dla prób naprawienia skaz z przeszłości jest moment, kiedy po raz pierwszy witasz swoje własne, prawdziwe dziecko.

Sondaże wykazują także, że dzieci matek, które mają niską samoocenę i cierpią na depresję poporodową częściej uporczywie płaczą. A 58% kobiet sześć tygodni po urodzeniu dziecka opisuje siebie jako "przygnębione". Badacze ostatnio donoszą, źe w Chinach, zaniechanie tradycji "poporodowego taboo", kiedy młoda matka mogła odpoczywać pod opieką społeczności kobiet, skutkuje zwiększeniem przypadków występowania "baby bluesa". Zestresowane matki częściej doświadczają płaczu dzieci, a płacz dzieci z kolei powoduje,stres matki. To okrutne koło nasze społeczeństwo poznało zbyt dobrze.

Tu nie chodzi o obwinianie się, ani o załamywanie rąk. Mimo, że takie mówienie nie zdobywa sobie popularności, dobra opieka nad dzieckiem rządzi się subtelnościami a niełatwymi do opisania sztywnymi zasadami. Możesz stwierdzić, że noszenie dziecka pomaga zmniejszyć ilość jego płaczu, a zwiększa twoją pewność siebie, szczególnie kiedy zaczniesz zanim nastąpi atak kolki. Równocześnie możesz uznać, że noszenie nie jest wystarczające, a osobowość i stresujące warunki odgrywają dużą rolę. Ale jedna rzecz jest pewna: kiedy dziecko będzie miało cztery miesiące ilość płaczu znacząco zmaleje, a pod koniec pierwszego roku życia jedna czwarta dzieci płacze przez mniej niż 5 minut dziennie. Obiecuję, pewnego dnia wyjdziesz z domu.

Nigdy więcej łez:

  • Spróbuj "szuszać" - z ustami około 10 cm od ucha dziecka zacznij wydawać dźwięk "shhhh" coraz głośniej, dopóki nie dorówna płaczowi. Nie przerywaj dopóki płacz nie ustanie.
  • Więcej noszenia = mniej płakania: w badaniach amerykańskich wykazano, że dzieci noszone przez 4,4 godzin dziennie płakały o 43% mniej, niż dzieci noszone przez 2,7 godzin (a różnica to tylko 1,7 godziny)
  • Zostań fanem świeżego powietrza: dzieci źle reagują na "trzymanie w klatce". Włóż swoje płaczące dziecko w chustę i wyjdź na spacer.
  • Karm dziecko w jak najbardziej pionowej pozycji - jedząc na leżąco gromadzi więcej gazów (podobnie ty, jeśli jadłabyś na leżąco)
  • Miej czas dla siebie - spokojny i zrelaksowany rodzic nie przekaże swojego zdenerwowania dziecku. Przekaż dziecko innym współczującym ramionom kiedy tylko możesz.


"Kiedy dziecko płacze: 10 zasad dla rodziców jak uspokoić nerwowe niemowlę" , Deborah Jackson, Hodder & Stoughton (£7.99).

tłum. dla Chustomanii-Małgorzata Garkowska

Guardian Unlimited © Guardian News and Media Limited 2007


Copyright © 2006 ito consult GmbH | All Rights Reserved

Design by ito consult GmbH | Modified by chustomania