Mamy z Afryki uważają wózki za okropne dziwactwo.
Emily Wax, Washington Post - 20 maja 2004, Nairobi, Kenia
tekst w oryginale
Irene Wambui nie wyobraża sobie po co ktoś miałby kupować wózek dla dziecka. Według niej wózki są niczym klatki przepełnione bezużytecznymi grzechotkami, z uchwytami na kubki i światełkami odblaskowymi. Proszę sobie wyobrazić upchnięte w takie ustrojstwa dzieci, wiezione po mieście niby jakieś zwierzątko.A jednak tutaj w Westlands - dystrykcie handlowym klasy średniej, Irene stara się sprzedać najnowszy towar sklepu, w którym pracuje: plastikowo - metalowe urządzenia na czterech kołach, symbole współczesnego macierzyństwa. Ale jak dotąd wózki są w Nairobi fanaberią, zniewagą wobec tradycji.Wszędzie w Afryce widać kobiety noszące swoje śpiące czy śmiejące się dzieci na plecach, opatulone kawałkiem materiału. Dzieciaki zespolone z matkami, przez cały dzień a to kołyszą się na ich biodrach, pochylając się wraz z nimi podczas nabierania wody lub zamiatania podłogi , a to znów podnoszą się kiedy kobieta zatrzymuje się aby odpocząć. Zwisają swobodnie podczas gdy matki sprzedają żywność na rynku albo modlą się w kościele czy meczecie.Wizja wprowadzenia wózków spacerowych czy głębokich, nazywanych tutaj angielskim słowem "pram", przeraża tradycjonalistów, nawet takich jak Wambui, która je sprzedaje. Spacerówki pojawiają się w głównych miastach Afryki, ale jak dotąd nie okazały się hitem."One nie są aż takie wspaniałe W Afryce po prostu albo nosimy nasze dzieci, albo pozwalamy im wędrować. Nie mogą siedzieć niczym kawałki drewna", mówi 24-letnia Wambui. "Poza tym nasze ulice nie są zbyt dobrze przystosowane dla tych urządzeń. Jeśli każdy miałby wózek spowodowałoby to nawet korki w ruchu. Więc byłoby to złe i dla naszych dzieci i dla naszych dróg".
Szefowa Wambui, Zara Esmail przechadzała się tam i z powrotem przed wystawą z wózkami. Zapytana, powiedziała, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy sklep sprzedał jeden wózek - pracownicy ONZ z Wielkiej Brytanii, która później narzekała, rozczarowana małym wyborem.
" Ogólnie rzecz biorąc myślałam, że będą się o wiele lepiej sprzedawać", wyznała Esmail. "Być może należy skierować więcej reklamy do pracujących matek z klasy średniej", dodała. "Przypuszczamy, że te bardziej nowoczesne wózki mogłyby stać się popularne".
Wózki wywołały takźe debatę wśród Afrykańskich pediatrów, którzy uważają, że wózki, pierwotnie zaprojektowane dla europejskiej klasy średniej jako urządzenia ujmujące wysiłku, mogą niszczyć związek pomiędzy matką a dzieckiem.
"Wózek jest skuteczny w oddalaniu dziecka od siebie", mówi Frank Njeng, psychiatra dziecięcy w Nairobi - gwarnej stolicy Kenii, "podczas gdy dziecko niesione na plecach, podąża ze swą matką w cieple i wygodzie. Dziecko czuje się bezpieczne i pewnie, a tacy ludzie są szczęśliwsi.
Również w Stanach Zjednoczonych i Europie, wózki wzbudzały kontrowersje. Ostatnio, niektórzy lekarze i psycholodzy dziecięcy oskarżają je o wszystko poczynając od dziecięcej otyłości, po niską samoocenę w późniejszym życiu.
Jane Clark, profesor kinezjologii na Uniwersytecie Maryland twierdzi, iż istnieje związek pomiędzy nadużywaniem przez Amerykanów wózków przy starszych niemowlętach, a mniej fizycznie sprawnymi dziećmi. Rozrastający się nurt obrońców dzieci promuje ideę częstszego noszenia maluchów i uwalniania ich z wózków.
Równocześnie amerykańskie i europejskie portale internetowe i magazyny poświęcają dużo miejsca artykułom na temat właściwego wyboru wózka: spacerówka czy głęboki, a może wielofunkcyjny? trójkołowy czy cztero, na ultralekkiej tytanowej ramie czy bez, pompowane koła, miękkie zawieszenie, chlapacze, a może migacze na baterie? Niektóre produkowanew Europie stylowe wózki są wyznacznikami statusu gwiazd takich jak Madonna czy Celine Dion, które wydały po 2600 dolarów na klasyczny wózek w stylu Balmoral opisany przez niektórych recenzentów jako mały wielofunkcyjny pojazd terenowy typu HMMWV.
Afrykańcycy uważają, że tradycyjne dla nich metody wychowywania dzieci są jedynym słusznym sposobem opieki. W porze karmienia jedzenie jest na zawołanie - wystarczy tylko, że matka przeniesie niemowlę ze swoich pleców na brzuch i przystawi do piersi. Wózki mogły by to wszystko zmienić. Wielu ludzi w Nairobi uważa, te urządzenia za jeszcze jeden przykład na to, jak Afryka przejmuje najgorsze zwyczaje miejskiej cywilizacji.
"Niektóre zwyczaje i tradycje sprzed setek lat nie są odpowiednie dla współczesnych mieszkańców Afryki", przyznaje Carol Mandi, wydawca EVE - magazynu dla kobiet z Afryki Wschodniej. "Naszym celem jest oddzielenie tradycji dobrych od złych. Ale noszenie potomstwa na plecach jest pięknym zwyczajem, który wychowuje stabilnie emocjonalnie dzieci i pozwala matkom nieustannie odczuwać z nimi więź. Nie możemy nagle przestać być Afrykankami tylko dlatego, że zawitała do nas cywilizacja. Co będzie następne? Zabronią nam publicznego karmienia piersią? Nigdy w życiu!"
Przy współpracy Mirandy Candice - korespondentki Washington Post.tłum. dla Chustomanii - M. Garkowska