• Home
  • Sklep
  • Sitemap
  • Impressum
  • Login


Koszyk

Twój koszyk jest pusty

POLSKIE CHUSTY

 

Być może zastanawiacie się, w jaki sposób radzono sobie z "transportem" małych dzieci na ziemiach polskich, zanim dotarła do nas i uległa rozpowszechnieniu moda na wózki? Nastąpiło to najpierw u bogatego mieszczaństwa w miastach lub w bogatych dworach pod koniec XIX i początkach XX wieku. Ale wcześniej dzieci były noszone przez rodziców.

 

®T.Wiśniewski www.bagnowka.com

 

Dziś wybierając dla naszych dzieci pewne rozwiązania pielęgnacyjne kierujemy się ich użytecznością - czyli naszą wygodą, ale także chęcią zapewnienia dziecku jak najlepszych warunków rozwoju - zarówno fizycznego jak i emocjonalnego. Można zaryzykować więc stwierdzenie, że podporządkowujemy dziecku wiele aspektów naszego życia.

Natomiast w czasach dawniejszych to dziecko musiało "podporządkować się" dorosłym, a ściślej - do osiągnięcia wieku, w którym mogło pracować, poświęcano mu tak naprawdę niewiele uwagi, koncentrując się raczej na tym, aby po prostu przeżyło. Wyjątkiem były same narodziny oraz chrzest, z którym wiązały się rozmaite obrzędy i rytuały i był to właściwie jedyny czas, kiedy dziecko było w centrum zainteresowania wszystkich.

 


®T.Wiśniewski www.bagnowka.com

 

 

 

Trzeba też zauważyć, że dawniej ludzie nie przemieszczali się tak swobodnie jak dzisiaj i każda podróż była dużym wydarzeniem w życiu rodziny. Na co dzień domostwo opuszczano po to, aby pójść do pracy, a w dniu świątecznym w celu uczestnictwa w rozmaitych obrzędach czy zabawach.

 
Wprawdzie dzieci były karmione piersią do około 2 (a nawet 3) roku życia, ale jeśli nie zachodziła konieczność, aby było przy matce - czyli kiedy nie miał kto z nim zostać w chacie - to dziecka nie zabierano ze sobą do pracy czy na targ. W porach karmienia matka lub
mamka przychodziła do dziecka lub ktoś przynosił je do miejsca, gdzie pracowała. "W pole" zabierano raczej zupełnie małe dzieci, które wymagały
częstszego karmienia. Kołyskę czy „nosidło" z niemowlęciem można było
zawiesić w cieniu na gałęzi drzewa. W okresie zimowym małe dzieci wynoszono na dwór jedynie wtedy, kiedy było to niezbędne.


®T.Wiśniewski www.bagnowka.com

 

 

 
®T.Wiśniewski www.bagnowka.com

 


W Polsce jeszcze do czasów po drugiej wojnie światowej do noszenia dzieci używano bądź kołyski wykonanej z wikliny - lekkiej i łatwej do zawieszenia na przykład na gałęzi drzewa bądź nosideł wykonanych z tkaniny. Nosidła te - w zleżności od regionu nosiły różne nazyw: hacka,
chajtka, chycka
, chusta lub po prostu szmata albo płachta. Dzieci nosiło się także w elementach stroju - zapaskach, fartuchach lub „zajdkach" oraz „odziewackach" - dużych chustach wełnianych używanych jako osłona przed zimnem. Sposób wykonania, użyty materiał, kolorystyka i wreszcie sposób noszenia był zróżnicowany w zależności od regionu i tradycji w danej rodzinie. Dzieci były noszone głównie przez kobiety lub starsze rodzeństwo. Jak można przypuszczać, ludność osiadła korzystała z nosideł wtedy, gdy było konieczne dłuższe wyjście lub podróż wraz z dzieckiem, ludność wędrująca zaś używała ich częściej i dłużej (np. Romowie).
 
W sytuacji krytycznej - na przykład podczas nagłej ucieczki z domu w czasie wojny - jako chusta mógł być wykorzystany nawet kilim ze ściany czy kapa z łóżka, ale zazwyczaj stosowano chusty wykonane z płótna lub z wełny, co zapewne też było zależne od pory roku i warunków atmosferycznych. Chusty polskie były kolorowe, czasem z frędzlami. Kolorystyka - podobnie jak w przypadku strojów - zależała od regionu Polski.

Można też przypuszczać, że takie elementy codziennego ubioru, jak fartuchy i zapaski, używane często przez kobiety jako pomoc przy transporcie na przykład chrustu, były również wykorzystywane pomocniczo do przenoszenia małych dzieci.


®T.Wiśniewski www.bagnowka.com


 

 
Chusty trójkątnej (hacki), noszonej przez ramię używano podobnie jak kołysek do przenoszenia dzieci malutkich w pozycjach leżących. Dziecko było zawieszone z przodu lub trochę z boku osoby noszącej. Prawdopodobnie taki trójkątny kawałek materiału mógł być stosowany pomocniczo przy sadzaniu i noszeniu na biodrze lub na boku dzieci już starszych.

 


 


 

®T.Wiśniewski www.bagnowka.com

 

 

 
®T.Wiśniewski www.bagnowka.com


W "szmacie", czyli szerokiej prostokątnej płachcie dzieci były noszone z przodu lub na plecach, czasem także nieco z boku, tak, by matka mogła kontrolować co się z dzieckiem dzieje. Dziecko siedziało w chuście w pozycji pionowej - dolne końce (rogi) materiału były zawiązane w pasie osoby noszącej, materiał przechodził pod pupą dziecka, nóżki wystawały po bokach. Górne rogi wiązano w taki sposób, że jeden koniec materiału przechodził pod pachą, a drugi nad przeciwległym ramieniem. Pozwalało to podtrzymać główkę młodszego dziecka, a starszemu swobodnie wyglądać na świat. 
Dziś wiemy, że odpowiednie noszenie dzieci pozytywnie wpływa na ich rozwój fizyczny, wzmacnia więź z rodzicami i poczucie bezpieczeństwa dziecka. Jak widać i w dziedzinie chustomanii możemy w pewnym stopniu skorzystać z doświadczenia naszych przodków.
Opracowanie dla Chustomanii - Małgorzata Garkowska - na podstawie książki Doroty Żołądź-Strzelczyk "Dziecko w dawnej Polsce" (Wydawnictwo Poznańskie, Grudzień 2006) oraz informacji Janusza Mielcarka, etnografa.
Zdjęcia ilustrujące artykuł pochodzą z archiwum Tomasza Wiśniewskiego, autora strony www.bagnowka.com. Serdecznie dziękujemy!

 

Nasz apel:

Dzięki pasji chustomaniaków - hobbystów wiemy sporo na temat egzotycznych rodzajów chust z Ameryki Południowej czy Azji, natomiast tradycja chuściarska naszym kraju jest nam praktycznie nieznana.

Poszperajcie w domowych archiwach, może macie stare zdjęcia, przedstawiające rodziców noszących dzieci? Zapytajcie dziadków, może powiedzą Wam o sposobach noszenia w ich czasach? A jeśli w trakcie wakacyjnych wędrówek w jakimś lokalnym muzeum natraficie na eksponaty związane z chustami, także dajcie nam znać! Razem możemy stworzyć bazę danych o polskich chustach i nosidłach.

 


Copyright © 2006 ito consult GmbH | All Rights Reserved

Design by ito consult GmbH | Modified by chustomania