• Home
  • Sklep
  • Sitemap
  • Impressum
  • Login


Koszyk

Twój koszyk jest pusty

Dlaczego noszenie w chustach zmniejsza ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej (SIDS)

dr William Sears, pediatra, autor ponad 30 książek dotyczących opieki nad dzieckiem

 

Największym przełomem w obniżaniu ryzyka SIDS było odkrycie, że sposób opieki nad dzieckiem może wpływać na częstotliwość występowania SIDS. Potwierdzenie tego faktu miało miejsce w Nowej Zelandii, gdzie nagła smierć łóżeczkowa była bardzo częsta. Po wprowadzeniu narodowego programu zapobiegania SIDS zachęcajacego rodziców do kładzenia dziecka do snu na plecach, zaprzestania palenia, karmienia piersią i dbania o bezpieczne środowisko snu współczynnik nagłej śmierci łóżeczkowej spadł z 6.3 na tysiąc w roku 1979 do 1.3 na tysiąc w 1990 - czyli o 80 % !


Te przełomowe dane kazały przestać myśleć o stereotypowej nieprzewidywalności tragedii jaką jest SIDS. Mimo że nadal w powszechnej świadomości nagła śmierć łóżeczkowa jest zdarzeniem, któremu nie można zapobiec, w świetle ostatnich badań nie jest to prawdą. Styl rodzicielstwa zwany attachment parenting (rodzicielstwo towarzyszące) może dodatkowo obniżyć ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej.

 

3 POWODY, DLA KTÓRYCH NOSZENIE W CHUSTACH OBNIŻA RYZYKO NAGŁEJ ŚMIERCI ŁÓŻECZKOWEJ

 

Jeśli SIDS jest syndromem niedojrzałości układu nerwowego i kontroli systemu oddychania (a moim zdaniem tak jest), to wszystko to, co wspomaga proces dojrzewania układu nerwowego obniża ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej. To dokładnie jest to, co daje nam noszenie dzieci w chustach.


Gdy nosiłem w chuście swoje dzieci obserwowałem, jak mój własny oddech wpływa na ich oddech - szczególnie wtedy, gdy siedziałem nieruchomo ze śpiącym dzieckiem wtulonym w chuście w moją klatkę piersiową. Za każdym razem, gdy brałem głębszy oddech, maluch robił tak samo. Czasem bodźcem stymulującym dziecko do zaczerpniecia głębszego oddechu było wznoszenie się i opadanie mojej klatki piersiowej, czasami powietrze wydychane z moich ust i nosa kierowane na jego główkę czy policzek.

Nie zastanawiało was kiedyś, dlaczego matki w innych kulturach od wieków noszą dzieci w domowej roboty chustach? Kiedyś myślałem, że ten stary zwyczaj to po prostu chęć ochrony dziecka przed niebezpieczeństwami czyhającymi w dżungli lub umożliwienia matkom pracy. Ale to nie tak! Gdy zacząłem badac style rodzicielstwa w innych kulturach, przepytałem afrykańskie matki, noszące swoje dzieci w chustach będących dodatkiem do ich ubioru. Zgadzały się, że noszenie w chustach chroni maluchy przed niebezpieczeństwem, ale to nie był główny powód, dla którego tak robią. Oprócz tego mówiły, że „To ułatwia życie matek" , „To jest dobre dla dzieci". „Jak to dobre dla dzieci?" drążyłem dalej. Matki odpowiadały: „Dzieci wydają się być szczęśliwsze", „Mniej płaczą" lub „Dzieci lepiej rosną".

Zwróćcie uwagę: to nie były obserwacje poczynione przez matki uczęszczające do szkoły rodzenia, czytające książki o tworzeniu więzi czy opierające się na badaniach naukowych. Dla tych matek źródłami wiedzy były ich własne obserwacje oraz stulecia tradycji - oba mówiły im, że dzieci lepiej się rozwijają gdy są noszone w chustach. Współcześni badacze potwierdzili naukowo to, co matki polegające na intuicji wiedziały od dawna: coś dobrego dzieje się z dziećmi, które spędzają dużo czasu wtulone w opiekunów.

Oto dlaczego tak się dzieje:

 

1. Noszenie w chuście rozwija układ przedsionkowy.

Układ przedsionkowy to narząd równowagi, ulokowany w uchu środkowym. Składa się z trzech kanałów półkolistych, odbierających bodźce z trzech kierunków góra-dół, prawo-lewo i przód - tył. Gdy niemowlę porusza się, płyn w kanałach półkolistych przemieszcza się i uciskane są urzęsione komórki nabłonkowe, wypełniające kanały. W ten sposób do mózgu przekazywany jest impuls nerwowy dotyczący zmiany położenia ciała.

W macicy wrażliwy układ przedsionkowy dziecka jest ciągle stymulowany, ponieważ płód prawie bez przerwy doświadcza ruchu. Noszenie w chuście dostarcza takiego samego rodzaju trójwymiarowej stymulacji i przypomina dziecku ruch i równowagę, które podobały mu się w brzuchu. Rytm kroków matki, do którego niemowlę się przyzwyczaiło będąc w macicy jest znów odczuwany „po drugiej stronie brzucha" - wtedy, gdy dziecko znajduje się w chuście.

Czynności takie jak kołysanie czy noszenie stymulują układ przedsionkowy dziecka. Stymulacja układu przedsionkowego jest uznanym sposobem pomagającym niemowlętom w wydajniejszym oddychaniu i rośnięciu - szczególnie u wcześniaków, czyli niemowląt najbardziej narażonych na SIDS. Niemowlęta same z siebie wyczuwają potrzebę stymulacji zmysłu równowagi - te, które nie doświadczaja wystarczającej ilości bodźców działających na system przedsionkowy często próbuja same wprowadzić się w ruch za pomocą mniej efektywnych sposobów, jak np. kołysanie się w przód i w tył (tzw. choroba sieroca). Naukowcy uważają, że stymulacja zmysłu równowagi ma działanie regulujące na rozwój psychomotoryczny dziecka.  

2. Ruch pomaga uregulować się niemowlęciu.

Ruch uspokaja niemowlęta. Noszone dzieci wykazują podwyższony poziom tzw. cichego czuwania. Jest to stan behawioralny, w którym maluch najlepiej nawiązuje kontakt z otoczeniem. Naukowcy stwierdzają, że podczas cichego czuwania cały system fizjologiczny dziecka działa lepiej.

 

3. Noszone niemowlęta mniej płaczą.

Rodzice przychodzący do mnie często wspominają: „Tak długo, jak noszę go w chuście, maluch jest zadowolony" . Rodzice płaczliwych niemowląt, którzy spróbowali noszenia w chustach mówią, że ich dzieci „zapomniały" o marudzeniu. To nie tylko moje własne wrażenia.

W 1986 roku w Montrealu, zespół pediatrów opublikował wyniki eksperymentu przeprowadzonego z udziałem 99 mam i ich dzieci, z których połowę poproszono aby w ciągu dnia poświęciły dodatkowo trzy godziny na noszenie dzieci oraz zaopatrzono je w nosidła lub chusty. Rodziców z tej grupy poinstruowano, aby nosili swoje niemowlęta w ciągu dnia, niezależnie od ich potrzeb - nie tylko wtedy gdy dzieci płakały lub marudziły, pomimo tego, że w zachodnim społeczeństwo praktykuje się branie na ręce i noszenie dopiero wtedy, kiedy zaczynają płakać. W grupie kontrolnej matki nie dostały żadnych szczególnych instrukcji odnośnie noszenia. Po sześciu tygodniach okazało się, że dzieci, które były dodatkowo noszone płakały i marudziły o 43 procent mniej, niż te z grupy nienoszonych. Antropolodzy, podróżujący po świecie w celu badania praktyk stosowanych w opiece nad dziećmi w rożnych kulturach, są zgodni co do faktu, że niemowlęta wychowane w społeczeństwach praktykujących noszenie płaczą mniej. Na Zachodzie mierzymy ilość płaczu dziecka w ciągu dnia w godzinach, kiedy w innych kulturach ten czas można mierzyć w minutach. Przystaliśmy na to, że uważamy płacz dziecka za pewną normę, ale w wielu innych kulturach nie jest to tak traktowane. W tych kulturach dzieci są zazwyczaj na czyichś rękach, a odkładane tylko do snu - obok matki. Kiedy rodzice ze względu na obowiązki nie mogą nosić dziecka, trzyma je ktoś inny.  

Oprócz fizjologicznych efektów stymulacji układu przedsionkowego są także pewne zalety psychologiczne. Dzieci noszone w chustach wykazują poczucie "pasowania do otoczenia", co pozwala im zaadaptować się do obcego świata wokół bez  wzbudzania poczucia lęku i marudzenia. Gdy dziecko odczuwa rytmiczność oddechu mamy podczas noszenia w chuście, osoba nosząca działa jak regulator niemowlęcej fizjologii. 

artykul w wersji angielskiej 


Copyright © 2006 ito consult GmbH | All Rights Reserved

Design by ito consult GmbH | Modified by chustomania